Tłumacz będzie siedział!

Tłumacz będzie siedział!

Uspokoję Was. Bo chociaż tłumacz przysięgły faktycznie ponosi surową odpowiedzialność karną (to jest w ogóle dobry temat na odrębny wpis na bloga), to tym razem zajmiemy się dawno wyczekiwanym przez środowisko przepisem, wprowadzonym w czerwcu 2026 r., to jest zmianą regulaminu urzędowania sądów powszechnych. Zmiana ta stanowi, że „osoba przesłuchiwana przez sąd, w szczególności w charakterze świadka, biegłego albo strony postępowania, może w toku przesłuchania pozostawać w pozycji siedzącej, o ile przepisy szczególne nie stanowią inaczej, o czym sąd informuje ją przed rozpoczęciem czynności z jej udziałem”.

Dlaczego to takie ważne dla tłumaczy? Bo zdarzają nam się rozprawy, które trwają po kilka godzin. Moim rekordem jest osiem godzin, w czasie których tłumaczyłam przesłuchania bodaj czterech świadków i obu stron postępowania. Na stojąco. To jest naprawdę bardzo męczące fizycznie, nawet jeśli weźmiemy pod uwagę kilka przerw.

Mogę oczywiście poprosić o krzesło, ale jeśli będę tłumaczyć przy barierce obok stojącego świadka, to będzie to dla nas obojga bardzo niekomfortowe. Po pierwsze dlatego, że nie będziemy na zbliżonej wysokości i świadek będzie w naturalny sposób się do mnie pochylał. Obowiązuje, co prawda, zasada, że osoba przesłuchiwana w sądzie, niezależnie od tego, kto zadał jej pytanie, winna z odpowiedzią zwracać się do sądu. Tym niemniej przesłuchiwani obcokrajowcy chcą mieć kontakt wzrokowy z tłumaczem, choćby po to, by upewnić się, czy zostali zrozumiani. Trudnością techniczną jest także mikrofon przy barierce. Jest jeden i może słabo zbierać z dwóch różnych wysokości.

Najlepszym rozwiązaniem będzie tłumaczenie z ławy strony, bo mogę wtedy siedzieć, mieć kontakt wzrokowy z przesłuchiwanym stojącym przy barierce, a nawet korzystać z ławy przy notowaniu. Problem wszelako pojawia się w „dużych” sprawach, szczególnie gospodarczych, kiedy ławy nie wystarcza dla samych pełnomocników strony, a cóż dopiero dla tłumacza. Z kolei tłumaczenie z ław dla publiczności jest uciążliwe, bo po pierwsze zeznający stoi wówczas tyłem do tłumacza, a po drugie może być kłopot z tym, żeby z uwagi na odległość dobrze go usłyszeć. Mikrofon nie pomaga, bo służy do zapisu dźwięku, a nie wzmacniania głosu na sali.

Zmiana wprowadzona przez ministra Żurka jest zatem bardzo dla nas korzystna, bo zwyczajnie ułatwia nam wykonywanie obowiązków i czyni tłumaczenie w sądzie mniej fizycznie wyczerpującym, choć pozostaje ono nadal dokuczliwie niekorzystne finansowo (intensywna walka organizacji zawodowych o zmianę stawek urzędowych za tłumaczenia ustne trwa już od dwóch lat).

Od czasu wprowadzenia tego przepisu minął niespełna miesiąc, to trochę krótko, by rozliczać z jego stosowania, w dodatku dysponuję niewielką próbką, bo w międzyczasie tłumaczyłam na zaledwie kilku rozprawach. Ale… Po pierwsze na wszystkich tłumaczyłam stojąc. Na szczęście trwało to krótko (na potrzeby tego wpisu pod pojęciem krótkiego tłumaczenia ustnego rozumiem tłumaczenie, którego czas nie przekracza jednej godziny). Po drugie, w żadnym przypadku sąd nie poinformował osób przesłuchiwanych, że mogą w toku przesłuchania pozostawać w pozycji siedzącej. Po trzecie, jest to w tej chwili trudne technicznie, właśnie przez tę nieszczęsną barierkę pomyślaną dla osób przesłuchiwanych w pozycji stojącej. Bo jeśli krzesło postawimy za barierką, to barierka będzie zasłaniać siedzącą osobę, jeśli postawimy dwa krzesła po bokach barierki, to może pojawić się problem ze zbieraniem głosu przez mikrofon. Ergo – żeby to zadziałało, trzeba przemeblować sale sądowe. Da się, tylko trzeba na to oczywiście pieniędzy, ale przede wszystkim woli.

I tu dochodzimy do ostatniego aspektu, ta zmiana, z pozoru techniczna i praktyczna, jest także zmianą mentalnościową. Sędziowie muszą przestawić sobie tok myślenia (wielokrotnie prywatnie rozmawiałam o tym z moimi przyjaciółmi sędziami i z rozmów tych wynikało zawsze ich mocne przywiązanie do konceptu zwracania się do urzędu sędziowskiego w pozycji stojącej) i zadbać o poszanowanie urzędu także na siedząco. Czego sobie i Państwu życzę 😊

*Ilustracja wpisu by Sal Koper.

Wpisy blogowe o podobnej tematyce